ANTEK opowiada o rasie
Wysłane przez      12/12/2018 19:00:00     Okiem Eksperta    0 Komentarze
ANTEK opowiada o rasie

Psy to jeden gatunek. Ale w jego obrębie występuje ogromna różnorodność, czasem na spacerze się zastanawiam… hmmm czy to pies czy nie pies? No, bo ja jestem mały, ważę 10kg, mam krótką przylegającą sierść, krótki ogon i klapnięte uszy, i piękne oczy. Ale widziałem już psy, które wyglądają całkiem inaczej, czasem śmiesznie. Mam kolegę, chodzi z nami na łaciate spacery, jest bardzo śmieszny, bo wygląda jak kulka futra. A inny mój kolega jest też śmieszny, bo nie dość, że jest wielki, ma niebieskie oczy to jeszcze ma stojące uszy. Niektóre psy z jednej rasy wyglądają prawie identycznie jak na przykład moi przyjaciele domowi – manchester teriery. Można się czasem pomylić, a już wiem, że to nie na żarty gdy skoczę przez pomyłkę na głowie Larci, bo wziąłem ją za Kusia :P to się źle kończy. A my się różnimy, każdy z nas ma inne łatki, no nie pomylisz, nawet szczeniaczków.

Terier brazylijski,  to moim skromnym zdaniem, najlepsza i najfajniejsza rasa na świecie. Nie śmiej się! Nie mogę być bardziej obiektywny, naprawdę nie mogę nawet gdybym bardzo chciał. Przecież to moja rodzina i najlepsi przyjaciele – są dla mnie NAJ z całego świata. Moja mama Lua, jest terierką brazylijską i tata Viper też jest brazylijskim terierem, tylko wygląda trochę inaczej, bo ma długi ogon i czarne podpalane łaty. Podpalane to nie znaczy, że wpadł do ogniska czy coś, tak nazywa się to specyficzne brązowe znaczenie na sierści, występuje na brwiach, brzegach uszu, na pyszczku, na piersi no i tam… pod ogonem. Ja jestem w niebieskie podpalane łaty tak, jak moja mama, i mam półdługi ogon jak ona. Mam też najlepsze koleżanki one są… brazylijskimi terierkami – Tośka jest w czekoladowe podpalane łaty i ma długi ogon, a Ofi ma czekoladowe podpalane łaty i króciutki ogonek. To ona przyszła na świat jako pierwszy urodzony w polskiej hodowli psów, terier brazylijski. Mam też wielu półbraci i braci (pozdrawiam Enzo, bratku), no i oczywiście siostry. Oni też czasem wpadają do Wisły na wspólne wycieczki. Był kiedyś u nas Carlos – on jest jak ja w niebieskie podpalane łaty i ma długi ogon, i Artas, on jest w czarne podpalane łaty i ma krótki ogon. No i są jeszcze inni: Enej, Gaja, Atenka, Zara, Choco, Aria, Agis i mój miotowy brat Enzo. Czy to nie super! Każdy z nas może mieć inne łatki i inną długość ogona – tacy się rodzimy. Jest jeszcze jeden piękny kolor – isabelowe podpalane łaty – chciałbym kiedyś poznać taką dziewczynę.

A w domu razem ze mną mieszka Mona. Mona przyleciała jak moi rodzice z naszej ojczyzny Brazylii. Gdybym miał pomyśleć to skąd się wzięli nasi przodkowie w Brazylii? Wzięli się i przypłynęli z Anglii z wielkiej ojczyzny terierów. Potem jak już wiedzieli, że są brazylijskimi terierami czystej krwi i mieli na to papiery zaczęli wyjeżdżać z ojczyzny w różne zakątki Europy. Po co? No jak to :P żeby robić to, co wszystkie inne rasy psów – podbijać serca ludzi. A my to umiemy bardzo dobrze!

Ja zawsze jestem miły dla  każdego człowieka, przychodzę się kulturalnie przywitać z machaniem ogona – oni to tak lubią! Potem liżę po rękach, a gdy muszę zwrócić na siebie uwagę, bo człowiek nie patrzy to skaczę, łapię go delikatnie za ręce zapraszając do głaskania. Albo, gdy tylko mam coś pod łapą przynoszę mu zabawkę. A jak kogoś bardzo, bardzo lubię to przynoszę mu moją ulubioną zabawkę, którą przywiozłem od cioci z Holandii, żeby mógł na nią popatrzeć przez chwilę.

Czasem muszę na kogoś zaszczekać, bo taka była nasza praca od pokoleń. Musieliśmy alarmować ludzi o niebezpieczeństwie lub jak przyszedł ktoś znajomy to po prostu tylko zaanonsować. Ale wiem, że kultura wymaga by szczekać najwyżej do trzeciego „Cisza”. Z dziada pradziada polowaliśmy na myszy i zabijaliśmy złe szczury. To było nasze zadanie. Ja mam na swoim koncie na razie tylko dwie małe myszki, ale jak kiedyś na swoim terenie spotkam prawdziwego szczura to mu pokażę, że tu rządzi Antek! Szczurami mogę rządzić, w domu nie muszę, mam od tego ludzi. To oni pilnują naszego stada, dają jeść i prowadzą na wycieczki. Ja mogę spać najlepiej na kanapie, to jest to, co teriery brazylijskie lubią najbardziej, zaraz po zabawie, spacerach i jedzeniu.

Moi przyjaciele :)

Podziel się tym postem:

Pozostaw odpowiedź

* Nazwa:
* E-mail: (Nie opublikowany)
   Witryna: (Adres strony zhttp://)
* Komentarz:
Wpisz kod